wtorek, 26 sierpnia 2014

it's raining man










szydełkowe poduchy - radosna fabryka i Babagaba :*
poducha szare dmuchawce - szafa tosi
poducha choinki - fine little day
poduszki pasiaki - h&m home
pompony - miss pompon
przeciwdeszczowy kombinezon Batman - tesco 20 zł

czwartek, 14 sierpnia 2014

w drodze do prababci






















spodnie - bobo choses %
urzekły mnie prawie na samym początku kiedy tylko pojawiła się letnia kolekcja, długo się wahałam czy kropki aby były wystarczająco "męskie". generalnie nie lubię konwenansów, ale Julek jest brany nagminnie za babeczkę, a rośnie mi chłop, więc nie chcę mu mieszać w głowie. jednak dojrzałam do tych spodni i znalazłam na nie wiele sposobów także pojawiły się finalnie w julkowej szafie. piękny kolor i nieregularne kropy myślę, że są wystarczająco męskie ;)

przypinki - bobo choses
nie przepadam za tego typu "bajerami", ale te potraktowałam jako pamiątkę po wiosenno letniej kolekcji, bo zawiera wszystkie najpiękniejsze motywy tej kolekcji, które nie weszły w nasze posiadanie. przekonałam się jak fajnie można je wykorzystać i "stjuningować" to i owo.

sweterek - f&f %
sweterek był już "bohaterem" wcześniejszego, wiosennego wpisu. będzie i bohaterem jesieni. lubię takie "dziadowate" swetrzyska. ten jest z wyprzedaży, kupiony całe 16 złotych. 

buty - feiyuve
o butach też już było o tu :)

środa, 6 sierpnia 2014

wakacyjnie

oto kilka kadrów, no dobra trochę więcej niż kilka, z naszych sopockich wakacji. aparat również odpoczywał. zrobienie czegoś na kształt reportażu lustrzanką za bardzo by mnie i moją rodzinę angażowało. najszybszy i wszędobylski bywa jednak telefon. klimat telefonicznych zdjęć mi jak najbardziej odpowiada. patrzę i wspominam z uśmiechem.

w dzień przyjazdu kąpiel obowiązkowa nawet jeśli jest godzina mocno dwudziesta pierwsza. słońce się postarało więc nie ma to tam to, trzeba korzystać.
następne dni były jeszcze łaskawsze. pogoda nam dopisywała.
prawdziwy facet od różu nie stroni, szczególnie jeśli ma do dyspozycji materac tylko w tym kolorze. 
plażowanie to ciężka praca i potrafi naprawdę wymęczyć.
:P :P :P
ostatnio moja ulubiona koszulka to męski tiszirt za 6,99. lubię to!!!!!
piękna Gdynia rzecz jasna
gofry to Julka wakacyjne danie główne 
tata dla Julka to super hero
 gdyńska promenada
tata znowu rozśmiesza
nadmorska kwintesencja - morze, wydmy, drewno, biel……ach!
skwar, że ledwo było czym oddychać, a ja zostałam okryta kocem i ciepłym malutki ciałkiem. 
and i loved it!!!!
zatłoczona plaża na pocztówkach z obozów to tradycja. im bardziej zatłoczona tym lepsza. obecnie nawet centralna plaża w kurorcie nie jest aż tak napchana jak to bywało, choć o intymność i tak tam trudno. bo teraz każdy chciałby prywatną plaże dla siebie i wiara się rozpierzchła. chciałabym i ja :) 
nasze obozowisko
weranda "naszego" domu


no words needed….
pędzi, leci, mknie….

Ambelucja to magiczna księgarnia dla dzieci. 
po-ciążowa męska koszula teraz maskuje obfite kolacje. i śniadania. i drugie śniadania. i lunche. i obiady. i desery. podwieczorki…. ech.
 spotkanie z Karolą i Kubusiem nie było naszym pierwszym i nie ostatnim.
zresztą codziennie wisimy na łączach od dawien dawna przed instagramową erą jeszcze.

Witusia i Kasię w realu spotkaliśmy po raz pierwszy i nasza love się tylko wzmogła!
thanku you instagram za TAKICH LUDZI!!!!!!!!!!!!
wieczorny spacerek po sopockich kątach.
cienka, bawełniana bluza popupshop wieczorową porą to chyba jedyny moment kiedy Julek miał na sobie coś "cieplejszego". 
pozytywne wibracje po dniu poprzednim - i Kubuś i Wituś i panie Ciocie i motol i siamochody! wsiśko siupel!!!!!
oto łazienka Julka. jak dobrze, że pogoda sprzyjała bo inaczej by brudny, głównie opiaszczony i trochę ogloniony chodził. prysznic gryzie.
zonk. to nie sopockie molo, a taka mała "podróba". to TO molo jest dopieszczone.

mój saxofon <3
 i Gdańsk ma swoje EYE
gdańskie zaułki

jarmark dominikański 
odlot
 kolacyjne fanaberie, a oliwki to Julka najulubieńszy przysmak. i pełen sukces - wszystko skonsumowane bez piachu.
sopockie molo i marina
Gdynia Orłowo

kolacyjka w towarzystwie Kubusiowej Rodzinki. 

ostatnie wodne podrygi


prowiant i w drogę chlip chlip
w drodze odwiedziliśmy Kopernika


ostatni przystanek przed powrotem do domu to stolica. pierwsza stolica.
no to ten no….. THE END