new year!!!
ja jak zwykle mam obsuwę, jakaś taka mało aktualna jestem i nie na bieżąco, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. także na wstępie Kochani, wspaniałego roku Wam życzę! więcej radości niż trosk oraz zdrowia, zdrowia, zdrowia!
okres laby świątecznej uważam za zamknięty. tata wyjechał. jak był z nami jaki ja miałam hajlaf! same przyjemności! tatuśko potrafi się zająć wszystkim. wspaniałego mam męża muszę przyznać. kocham Go wciąż jak siksa jakaś ;) :D a dziś miałam twardy powrót do codzienności ale również i do blogowania. to nie tak, że blogowanie to jakaś praca ciężka (choć jeśli ktoś twierdzi, że to nic takiego to proszę samemu spróbować) bo dla mnie czysta przyjemność, ale wymaga trochę zaangażowania. jednak kiedy mam blisko przyjaciół i tatuśka to głowa jakoś tak w chmurach i jakaś taka błoga pustka w niej. no ale już bardzo, baaardzo się już stęskniłam za Wami Ludziska!
krótko podsumowując (bardzo krótko) dla mnie ten rok był, hmmm, no całkiem fajny! a z uwagi na wspaniałe osoby, które pojawiły się moim życiu był wręcz rewelacyjny. zdecydowanie nie powinnam narzekać, ale mam nadzieję, że z obecnego będę mieć jeszcze więcej satysfakcji. zresztą, jak z każdym kolejnym rokiem każdy ma nadzieję, prawda ;) ?
postanowiłam nie postanawiać (bardzo to modne teraz). jednak są rzeczy, których pragnę i mają one wspólną cechę - chcę o nie zadbać.
chcę zadbać o przyjaciół, o relacje, kontakty. chciałabym aby nie czuli się mi obojętni.
chcę zadbać o moją rodzinę, dom i o siebie. chcę by to zadbanie odbyło się na płaszczyźnie fizycznej i duchowej. myślę, że to sporo i niewiele zarazem. chyba wytrwałości powinnam sobie życzyć najbardziej.





































































