poniedziałek, 5 stycznia 2015



new year!!!

ja jak zwykle mam obsuwę, jakaś taka mało aktualna jestem i nie na bieżąco, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale. także na wstępie Kochani, wspaniałego roku Wam życzę! więcej radości niż trosk oraz zdrowia, zdrowia, zdrowia!

okres laby świątecznej uważam za zamknięty. tata wyjechał. jak był z nami jaki ja miałam hajlaf! same przyjemności! tatuśko potrafi się zająć wszystkim. wspaniałego mam męża muszę przyznać. kocham Go wciąż jak siksa jakaś ;) :D  a dziś miałam twardy powrót do codzienności ale również i do blogowania. to nie tak, że blogowanie to jakaś praca ciężka (choć jeśli ktoś twierdzi, że to nic takiego to proszę samemu spróbować) bo dla mnie czysta przyjemność, ale wymaga trochę zaangażowania. jednak kiedy mam blisko przyjaciół i tatuśka to głowa jakoś tak w chmurach i jakaś taka błoga pustka w niej. no ale już bardzo, baaardzo się już stęskniłam za Wami Ludziska!

krótko podsumowując (bardzo krótko) dla mnie ten rok był, hmmm, no całkiem fajny! a z uwagi na wspaniałe osoby, które pojawiły się moim życiu był wręcz rewelacyjny. zdecydowanie nie powinnam narzekać, ale mam nadzieję, że z obecnego będę mieć jeszcze więcej satysfakcji. zresztą, jak z każdym kolejnym rokiem każdy ma nadzieję, prawda ;) ? 
postanowiłam nie postanawiać (bardzo to modne teraz). jednak są rzeczy, których pragnę i mają one wspólną cechę - chcę o nie zadbać. 
chcę zadbać o przyjaciół, o relacje, kontakty. chciałabym aby nie czuli się mi obojętni.
chcę zadbać o moją rodzinę, dom i o siebie. chcę by to zadbanie odbyło się na płaszczyźnie fizycznej i duchowej. myślę, że to sporo i niewiele zarazem. chyba wytrwałości powinnam sobie życzyć najbardziej. 








































poniedziałek, 22 grudnia 2014

świąteczne mydło i powidło

a moje święta już trwają i trwają!

- upiekłam siedem blach trzepniętych, piernikowych choinek i...
- ...zjadłam je wszystkie  z Julkiem, czyli sama
- od półtora miesiąca mam przyozdobioną świątecznie chałupę (aj noł, aj noł dis is sik, ale zjedzenie siedmiu blach pierników jest chyba bardziej sik)
- zakupiłam tonę prezentów dla Julka….
- …ale pod choinkę został jeden
- no i dostałam właśnie dwa najfajniejsze prezenty tj. Tatuśko przybył na dłużej niż pół weekendu no i wraz z moim osobistym Tatuśkiem zakończyli dziobać moją kuchnię!!! (o drobne poprawki nie dam im żyć ofkors, ale do końca roku ich chyba oszczędzę. ot mój prezent dla nich, bo potrafię być straszną cholerą, więc na pewno to docenią)








































chciałabym Wam życzyć zdrowych, spokojnych i radosnych świąt!!!
banalne życzenia, ale czy nie o takie święta właśnie chodzi?
wypoczywajcie i cieszcie się sobą!!!!



moją największą radością jest i będzie obserwowanie Julka z jego Tatą. uwielbiam widok moich Chłopaków razem <3

sorry, ale wcisnę teraz kilka scenek - pogadanek z Julem bo mi umkną potem, a chcę zachować :)

*
Julek: obluć dywan w plawo dziadzia! (ikeowa jezdnia u dziadków)
Dziadek Tadek: tak ok?
Julek: yyyy w lewo!
Dziadek: teraz dobrze?
Julek: świetnie dziadzia! IDELANIE!!!!

z takim kierownikiem musiało się udać idealnie ;)

**
Julek: mama, mama! (w drodze do klopa)
chodź ze mną!
mła: synku, zaraz przyjdę, idź sam.
Julek: chodź, będzie fajnie!!!!
mła: (oh doprawdy? dobra poszłam)
Julek: (na tronie, podpiera sobie głowę rączkami i rzecze..) no i co słychać?

coś w tym jest, że na klopie można przemyśleć, tudzież omówić, wiele egzystencjalnych spraw.

***
Julek biega z lunetą po papierze toaletowym i woła:
dziadzia! chodź! źnalaźłem kapitalny skalb!!!!

no ale wiadomo, że syn kapitana tylko takie znajduje ;)

****
Po "obfitej" kolacji J rzecze:
"boli mnie bsiusiek. źjadłem za duzio kanapek". 

pół z pół to faktycznie dużo.

*****
wchodzę do pokoju i pytam:
"a co robi moja kaczuszka?"
Julek: kwa kwa kwa!

hmmm, aha. 


zapomniałam życzyć Wam jeszcze tego aby te święta były bardzo smaczne, a więc niech będą!!!!!! 
:* :* :*